piątek, 26 sierpnia 2011

Dlaczego


Dlaczego tęsknie gdy nie chcę tęsknić
Dlaczego snię gdy nie chcę snić
Dlaczego kocham gdy chcę już końca
Dlaczego gdy są chmury chcę słońca
Dlaczego jestem gdy nie chcę być
Dlaczego żyję gdy nie chcę już żyć

Koniec historii


Ta historia choć trwa dobiega powoli końca
Ostatni raz spójrzmy tam blask wschodzącego słońca
Jak szybko płynie nasz ludzki szczęśliwy czas
Oby to co z cierpienia wyciągamy nie poszło w las
Jak szybko szczęście z naszych dusz uleciało
Cóż po nas cóż tu po nas pozostało
Czy jakaś nadzieja a ówdzie może wiara
Smutek w sercu szczęście w duszy na głowie tiara
Trochę jakby z ciernia nie korona lecz kara
Smutek depresja cierpienie miłości ofiara



Jak


Jak uchronić się przed tym,
co piękne jest?
Jak zrozumieć strach,
pokonać go.
Jak uchronić się przed tym,
co jest złe?
Jak zrozumieć to,co tak
piękne jest?
Jak uchronić się, gdy
jest źle?
Jak zrozumieć strach,
nie bać sie.
Jak uchronić się przed
zmarnowanym życiem?
Jak się nie bać tego,
co jest ?

O miłości wieczna

Jesteś jak muza,moim natchnieniem.
Od dawna ty jesteś moim marzeniem.
Mógłbyś być tylko chwilowym westchniem,
a jesteś jedynym wiecznym marzeniem.
Twoje oczy sprawiają,że ja odpływam.
Pokłady miłości do Ciebie  nowe odkrywam
gdy Cię widzę,moje serce szaleje.
Coś jakby łza z oka się leje.
Gdy Cię długo nie widzę,okropnie tęsknie
czuję się wtedy jakbym poniosła klęskę.
Każda myśl o Tobie serce moje kłuje
niech i ja,Twoje serce tak zaczaruje.
Nie do zniesienia jest ta tęsknota,
moje serce krwawi,to głupota.
Rozum nie radzi do Ciebie biec,
ale serce może tego właśnie chcieć.
Więc proszę los,by miłością nas złączył,
bicia naszych serc na wieki połączył.

"***"


Smutne że to najbliższi ciągle ranią Cię
że niby chcą dobrze a robią ciągle źle
udają że niby starają się o Ciebie bardzo
ale na szczęście stąpasz po ziemi twardo
Nie dla Ciebie jakiekolwiek zależności
ty musisz mieć sto procent wolności

Skrywam


W oczach skrywam lęk.
Życia coraz bardziej boję się.
W oczach skrywam bunt.
Walczyć będę o wartość słów.
W sercu skrywam ból.
Nie chcę być już więcej tu.
W sercu skrywam nienawiść.
Mogę nawet siebie zabić.

Tyle


Tyle słów niepotrzebnych.
Tyle czynów zbędnych.
Tylu rzeczy żałuję.
Znów źle postępuje.

Czas rany podobno leczy.
Czemu życie temu przeczy ?

Zawsze miałam drugą twarz


Zawsze miałam swoją drugą twarz.
Wesoła w dzień. A w nocy płacz.
Zawsze chciałam inna być.
Przy ludziach potrafiłam siebie skryć.
Wychodziłam, gdy kończył się dzień.
Wtedy sobą stawałam się.

Zrzuć płaszcz i walcz.
Walcz o siebie.
Teraz wstań.
Nie kryj siebie, pokaż twarz.
Pokaż innym na ile Ciebie stać.

Poeci


To oni cierpią, patrzą i myślą.
To oni widzą cierpienie i krzywdę.
To oni czują i rozpatrują.
To oni kochają ludzi, więc widzą.

Widzą mą krzywdę,
A także i swoją.
Myślą o ludziach
I o tragediach.

I mają oni prawo nienawidzić, lecz kochają.
I mają obowiązki, często czasu nie mają,
Ale widzą tragedię, bo oni serce…
…wciąż otwarte mają.

Przyjaźń to nie tylko…


Przyjaźń to nie tylko słowa,
Nie potok łez,
Nie nasza wspólna rozmowa,
Nie miły gest.

Gdy pyta ktoś czy jesteś przyjacielem,
Myślisz, że przyjaźń to nie sterta złomu,
Nie możesz jej nie mieć,
Nic nie mówić nikomu.

Samobójstwo


Samobójstwo to bunt.
Słabość, cienka linia.
Spadasz ciągle w dół.
Żyletka, pistolet, sznur.
Albo tak głową w stół.
Samotny obraz, pustka.
A w końcu zimny, ciemny dół…

Los wie kto serce złamie


Los sypie piaskiem czasem w oczy,
Czym mnie życie jeszcze zaskoczy ?
W kim się jeszcze zakocham ?
Po co, dlaczego znów szlocham ?
Los znów mnie nieustannie kłamię,
Ale wie kto serce mi znowu złamię.

Mówisz


Mówisz „Każdy potrafi kochać”.
Mówisz „Każdy potrafi szlochać”.
Mówisz „Każdy potrafi całować tak,
By tego nigdy nie żałować”.
Mówisz „Każdy potrafi żyć
I samemu ciągle być”

Ale przekonasz się, że:
Nie każdy potrafi szczerze kochać,
Nie każdy potrafi szczerze szlochać
Nie każdy potrafi całować tak,
By tego później nie żałować.
Ale masz rację, bo każdy potrafi żyć,
Lecz nie samemu przez  życie iść.

One


To one zawsze wspierały mnie.
Trwały przy mnie zawsze wiernie.
One były zawsze mi potrzebne.
Nigdy nie będą dla mnie zbędne.
Bo one zawsze przy mnie trwały.
One zawsze bezgranicznie mi ufały.
Były ze mną na dobre i na złe.
Dlatego tak bardzo kochałam je.

List od K...


Byłem już na dnie, ale ona…
Ona wyciągnęła mnie.
Teraz bardzo chcę być zły.
Być zły, pokazać kły.
Bo tak mi jakoś lekko żyć,
Smutnym, zrozpaczonym być.
W smutku piosenki piszę,
A w radości tylko na wenę liczę.

Ile ...?


Ile łez już poleciało ?.
Ilu już serce pokochało ?.
Ile już dusza przeżyła ?.
Ile już bezbronną byłam ?.
Ile rozstań już przeżyłam ?.
Ile ja w cierpieniu byłam ?.
Ilu błędów bardzo żałuję ?.
Smutek, smutek czuję …

Druga twarz


Druga twarz.
Cichy płacz.
Z Tobą ty, przy głosie strun.
Przy blasku świec.
W noc i w dzień.
Tylko ty i tylko ja…

Zatańczymy razem póki jeszcze czas.
Nic nie liczy się.
Tylko ty i ja.
Pianino cicho gra, wina czuję moc.
Bezgwiezdna noc.
Tango słów zatańczymy znów.

"**"


Biegnąc w szarej codzienności.
Nie znając nic oprócz nagiej nicości.
Kochając coś nieistniejącego.
Widząc coś niewidzialnego.
Idziemy przez zwykłe życie.
Nie będąc nigdy na szczycie.
Idziemy po chropowatej drodze.
Ulegając codzienności trwodze.
Widzimy to co piękne.
Ale i to co nas boli.
Życie biegnie czasem powoli.
Czasem możemy krzyczeć do woli.
Czas rządzi naszym światem.
Czas może być Twoim bratem.
Więc idąc w szarej codzienności.
Nie odbiegajmy zawsze od nicości.

"***"


Księciu ciemności.
Przyjdź do mnie.
Zakryj blask.
Przynieś śmierć.
Życie znieś.
Gdzieś za scenę.
To koniec gry.
Nie ma po co żyć.

Ona miała twarze dwie

Bo ona miała twarze dwie.
Nie wiem nawet jak na imię jej.
Bo ona tylko dla niego była sobą.
Zrzucała płaszcz, nie udawała kogoś.
On jednak szybko ją zostawił.
Bo taki już był, że tylko się nią bawił.
Ona od teraz już nikomu nie zaufa.
Bo boi się, że ktoś znów ją oszuka.

"***"

Mogłabym się pociąć,ale tego nie zrobię,
Każdą drzazgę zatrzymam w sobie.
Mogłabym krzyczeć,gdy coś mnie boli,
Jednak staram się mówić zawsze powoli.
Mogłabym się znęcać nad sobą do woli,
Ale wolę odganiać to,co smutek koi.

"***"

Wczoraj byłaś tak bardzo kompleksów pełna,
A dziś narcyzm, do siebie miłość zbędna.
Wczoraj byłaś smutna, taka załamana,
a dziś szczęśliwa, zagoiła się już rana.
Wczoraj byłaś dla mnie - wolna,
a dziś zajęta, moja złość - niepojęta.
Chciałem Cię mieć - dla siebie.
Chronić Cię, mieć już zawsze.
Chciałem z Tobą trwać jak w niebie.
Chciałem żebyś była tak zawsze.
Smutna, nieśmiała, radosna tylko dla mnie.
Miałaś mieć kompleksy, bym dowartościował Cię.
Miałaś być tylko moja już na zawsze przecież.
Zepsułaś to wszystko "skarbie mój".
Dziś śniłaś mi się znów - taka tylko moja,
ja byłem Twój,ale obudziłem się.
Było ze mną całkiem już źle.
Nagle okazało się,że to wcześniej to zły sen.
Jesteś tylko moja,teraz już to wiem.
Wcale nie zmieniłaś się.Moja słodka to był sen.

Razem zabiliśmy się

Musiałam uciec,
Musiałam biec,
Choć żyłam,
Zabiłeś mnie.
Musiałam iść,
W ciszy biec.
Musiałam uciec,
Zostawić Cię.

Zostałeś sam,
Stałeś tam.
Na ziemi nóż,
Podniosłeś go znów.
Wróciłam tam,
Za późno już.
Upadłeś w moje ręce,
Wbijając w serce nóż.

Musiałam uciec,
Musiałam biec,
Choć żyłam,
Zabiłeś mnie.
Musiałam iść,
W ciszy biec.
Musiałam uciec,
Zostawić Cię.

Uciekłam,
Zostawiając Cię.
Choć nie chciałam,
Zabiłam Cię.
Ochroniłam siebie,
Wbijając Ci nóż w serce.
Wróciłam tam,
Byś upadł mi w ręce.

Musiałam uciec,
Musiałam biec,
Choć żyłam,
Zabiłeś mnie.
Musiałam iść,
W ciszy biec.
Musiałam uciec,
Zostawić Cię.

Rzuciłam ciało twe
I uklękłam.
Nóż z piersi wyciągnęłam,
A potem płacząc,
Przebiłam swoje serce,
Chciałam umrzeć
Przy Tobie,
Upadając w Twoje martwe ręce.

Musiałam uciec,
Musiałam biec,
Choć żyłam,
Zabiłeś mnie.
Musiałam iść,
W ciszy biec.
Musiałam uciec,
Zostawić Cię.

Teraz razem.
Na zawsze.
W grobie.
Ja będę przy Tobie.
Zabiłam Ciebie,
A ty mnie.
Razem.
Zabiliśmy się.



"***"

Smutek,rozpacz,łzy.
Wczoraj miałam wszystko,
Dzisiaj nie mam nic.
Cień przegania mnie.
Cisza wzmaga głos.
Zadaję sobie sama cios.
Jeden cios nożem w serce.
Bolesna prawda ? Nigdy więcej.
Leżę,nie oddycham,wiecznie śpię.
On nic nie wie,próbuje budzić mnie.
Moje ciało od godziny martwe jest,
Przebite nożem jest serce me.
On już chyba wie,że nie obudzę się,
Wpada w rozpacz, ale skrywa lęk.
Wokół mnie zgromadzony ludzi tłum.
Nie rozumieją,to nie był bunt.
Nie wiedzą,że serce me zatrute.
Smutek,depresja,miłość zdradliwa.
Chciałam być,on wyciągnął do mnie ręce.
Przytulił,na chwilę załatał me serce.
Ale rodzice nie kochali mnie.
Zrobiłam to,poddałam się.
Przepraszam wszystkich za ten dzień,
Chciałam odejść,zrozumcie mnie.









"Pan i Pani".

On był
Przy niej trwał
Nocami kochał
Zostawiał za dnia
Ona była
Zawsze mu ufała
Nocami kochała
Dniami zdradzała